|
Get Yourself HighJeśli chodzi o szczerość. Moje szczęśliwe dzieciństwo pochowało się po krótkich, niełączących się ze sobą chwilach. Gdzie podział się bohater, którego każde dziecko powinno znaleźć? Oś, wokół której te wspomnienia mogą spokojnie orbitować. Czas już dawno przyśpieszył a ja, mimo że ciągle bardzo młody, próbuję go cofnąć. Jak osiemdziesięciolatek zamknięty w ciele studenta. Nie byłem najnormalniejszym dzieckiem, ale u dzieci to chyba całkiem normalne. Przegapiłem kilka etapów gdzieś w okolicach dorastania i kilka na długo zanim się w ogóle zaczęło. Teraz zastanawiam się czy miało to wpływ na niebieski dym, który kłębi się w przestrzeni za moimi oczami. Z czego utkany jest kaftan krępujący moje ruchy? I stoję w prawej ręce trzymając dłoń nienawiści a w lewej zazdrości. Nie chodzi nawet o przygnębienie, rzadko bywam przygnębiony; to coś innego. Łapie cię za włosy i odchyla głowę aż słyszysz trzask własnego kręgosłupa i dreszcz. Zaczyna się w potylicy i obejmuje barki, plecy… zatrzymuje się w okolicach nerek. Nie jest ani zimny ani gorący, jest zbyt przyjemny. Wiruje, jak zawsze.
To zastanawiające, dlaczego właśnie tacy się znajdują. A może nie, może to oczywiste. Scenariusz jak dotąd się powtarzał. Rozpracowuje, nie śpiesząc się zbytnio. Wiele rzeczy jest kwestią czasu. Otwierasz drzwi, jedne tu inne nieco dalej. Metodyczna budowa skomplikowanej maszyny. Wiele elementów, wiele potencjalnych możliwości, wszystkie tryby, przekładnie; wirują. W pewnym momencie przychodzi dzień, w którym sami sięgają po kolejną klamkę, ale drzwi są zamknięte. Próbują kolejnych, rozpaczliwie starając się dotrzeć do tego, co ukryte, bo złota puenta przecież jest gdzieś przy końcu. Ale żaden zamek nie jest już otwarty. Rzeczywistość rozbiera się i gdy jest kompletnie naga okazuje się, że zawsze ślepych zaułków było znacznie więcej niż wolnych przejść. Biały królik rozgrywa partię szachów, siedząc na wielkim wiktoriańskim fotelu obitym zieloną skórą. Po każdym ruchu śmieje się, tańczy otoczony przez welon epileptycznej radości. Stoję obok, patrzę jak bardzo go to bawi i nie próbuję powstrzymywać, choć już wiem, że to sadyzm. Wyrachowany, przekalkulowany… to jedna z rzeczy, w których jestem naprawdę niezły, chociaż w zasadzie do dziś nie zdawałem sobie z tego sprawy. Jestem pamiętliwy, ale nie mszczę się. On robi to za mnie. follow-the-white-rabbit 2010-06-27 00:16:30 skomentuj (9) |
||||
|