idioteque


Nie staram się już niczego zrozumieć. A może mówię tak tylko, bo „rozumienie” jest kolejną rzeczą, do której przestałem być zdolny? Najpierw ucieka dźwięk, wszystkie odgłosy rozmywają się do jednolitego szumu. Obraz ciemnieje, nie widzę nic oprócz małej jasnej plamki, będącej w rzeczywistości ekranem sporego telewizora. Jest bardzo odległa. Znika. Pisk. Nie potrafię już szerzej otworzyć oczu. Strach miesza się z ekstazą. Czuje zimny pot, który spływa po moim czole. Koszulka, którą mam na sobie nasiąka nim i staje się obrzydliwie ciężka. Walczę o każdy oddech, walczę z mdłościami, walczę z paranoją, która towarzyszy mi przy każdym kontakcie z jakimkolwiek człowiekiem. Jest teraz silniejsza, setki... setki tysięcy razy. Jej wartość rośnie kwadratowo, sześciennie. Nie mogę dłużej wytrzymać i podświadomość zaczyna wrzeszczeć matrę. Jej słowa odbijają się we wnętrzu mojej czaszki, nachodzą na siebie, mieszają się. Powoli... bardzo powoli odzyskuje wzrok. Świadomość przychodzi dużo później. Wszystko trwa kilka minut.

 

Każdy wykonany gest przekazuje mi wiadomości. Każde słowo jest rzuconym wyzwaniem, które trzeba albo podjąć, albo zrobić unik, albo przyjąć. Zdania wyposażone w bagaż podtekstów, poukrywanych po najciemniejszych zakamarkach znaczeń. Labirynt komplikujący się z każdą minutą. Przechodzę na drugą stronę lustra wprost do krainy drugiego dna, która trzyma mnie z tyłu, za boleśnie wykręcone ramiona i uderza po głowie gumowym młotkiem. Powoli, miarowo. Śmiejemy się, oboje. Co innego pozostaje? Trzęsę się zrzucając z siebie brudne pomysły, wspinające się po całym moim ciele. Jak nagie, pozbawione muszli ślimaki, pełzną w górę, ku głowie, zostawiając za sobą pasy gęstego, indygowego śluzu. Wchodzą przez moje uszy, rozwarte w jakimś niemym westchnieniu usta, wybijają moje oczy i zaczynają wypełniać puste oczodoły. Dostają się do nosa. Krztuszę się, dusze. Wierzgam nogami, drżę. Chciałbym popłakać... może, słyszałem że pomaga... ale nie znam sposobu. Nie wiem, w jakiej technice winno być to wykonane, w jaki sposób.



follow-the-white-rabbit 2010-02-08 00:17:23
skomentuj (4)