|
malkontent (vol.I)Tak, to jest właśnie najgorsze. Że opinia tych wszystkich fanatycznie pragnących życia pojebów jest dla mnie ważna. Nie mam ochoty udawać znowu Jezusa, mam gdzieś wszystkie głodujące dzieci razem z ich wydętymi brzuszkami, martwymi mamusiami i tatusiami. Mam wyjebane na ciągle skanującego mnie, kapitalistycznego wielkiego brata, establishment, wyzyskiwany Meksyk, AIDS w Afryce, najwyższy współczynnik samobójstw w Japonii i handel ludźmi w XXI wieku. Wykładam pałe na to, że okradam setki artystów i faktycznie argument, że robią to wszyscy jest wyjątkowo gówniany, tak naprawdę po prostu mnie to jebie, tak po prostu, bez żadnego górnolotnego i przemyślanego uzasadnienia. A to, że kradzież muzy jest dopuszczalna społecznie bo brak jej niejako fizycznego aktu to jeden z najbardziej zjebanych wniosków jaki słyszałem. Gdyby w pełnym centrum handlowym na dwie godziny zgasło światło, ochroniarze zakryli by swe śliczne oczęta a z głośników popłynął by słodki głos pani z obsługi klienta oznajmiający, że wszystkie wyjścia są otwarte i cały personel liczy na uczciwość klientów, to wybaczcie, że kurwa będę ciut cyniczny ale nie sądzę by po tych 120 minutach wiele zostało. Poza tym jestem sporo za młody żeby się nad tym wszystkim zastanawiać a etap „buntownika z wyboru” krzyczącego głośno „fuck u i don't do what u tell my” przeszedł mi jakieś pięć lat temu. Okazuje się, że bycie moralnym, poukładanym, mającym własne zasady ale niekiedy zawadiacko je łamiącym gościem, który jest uzdolniony w naprawdę wielu dziedzinach ma zajebiście wysokie IQ, studiuje w pięknym Wrocławiu a najlepiej jeszcze będącym po ciężkich przejściach (nieważne jakiej natury) jest niesamowicie pożądane. Niestety Kurwa… moja moralność pozostawia wiele do życzenia, nie myślę o swojej przyszłości, nie biorę udziału w wyścigu szczurów, nie chce być najlepszy w swoim fachu, nie jestem szeroko uzdolniony i choć bardzo bym chciał być geniuszem mój mózg nabił jedynie 95 punktów na teście mającym mierzyć inteligencję. Nie ma ani jednej, nawet wąskiej dziedziny na temat, której mógłbym powiedzieć: „znam się na tym”. Zdarza mi się być naprawdę przykrym bez żadnego powodu i z chęcią znęcałbym się nad słabszymi, by podnieść poczucie własnej wartości, niestety nie mogę tego robić bo słabsze są tylko 10 letnie dzieci. Aha, byłbym zapomniał a to akurat jest dobre, przy tym wszystkim jestem megalomanem! Naprawdę wybaczcie że zawiodłem i nie spełniłem oczekiwań, czuje z tego powodu dojmujący smutek. Może w następnym życiu uda mi się być wspaniałym, czułym i odpowiedzialnym idealistą, który stara się sprawić by świat był choć odrobinę lepszym miejscem. Porzucę dualizm który pozwala mi być hedonistą i abnegatem jednocześnie i będę wytrwały w dążeniu do doskonałości, odnosząc szereg heroicznych zwycięstw nad szeroko pojętą abulią. I nie będę się śmiał z mojej hipokryzji bo jest to krańcowa głupota i nietakt. I będę czyścił kotu kuwetę, wynosił śmieci i nie obgryzał paznokci i ścielił łóżko. follow-the-white-rabbit 2010-01-10 17:48:03 skomentuj (1) |
||||
|