|
oTo prawda…Z każdym oddechem czuje miliony obumierających szarych komórek. Wszystko co wiem powoli, lecz nieustannie paruje, uwalnia się i wzlatuje w stronę olbrzymiej, niebieskiej otchłani rozpostartej nad moją głową. Każda twórcza czy kreatywna myśl jest jak balonik wypełniony helem, który zerwał się ze sznurka. Chciałbym nazwać stan w którym się znajduje ale nie potrafię odszukać określenia.
Diagnoza nieznana. Diagnoza nieznana.
Resztki treści stają się coraz bardziej eteryczne, ulotne. Jestem eksperymentem laboratoryjnym, zawieszonym w próżni o temperaturze 36,6 stopni Celsjusza z niezliczoną ilością sond powbijanych w moje ciało, inwigilujących wszystkie moje funkcje życiowe, poznawcze, emocjonalne itp. Dane są gromadzone, przetwarzane i za pomocą innych sond które przebiły moją czaszkę i wwierciły w szarą tkankę, wprowadzane do mózgu. Układ mentalny tłoczy nieustannie tą bezpostaciową limfę myśli, wyobrażeń i całego tego szlamu generowanego przez wielkie pomarszczone serce, zamknięte w czaszce. Światłowodowe żyły i tętnice tego układu oplatają ciasno cały glob i rozprzestrzeniają wirusa którym i ja jestem już zakażony. Wszystko to drży, pulsuje niemalże w epileptycznym tempie. Skurcz i rozkurcz, skurcz i rozkurcz. Spazmatyczna seria wymiotów. follow-the-white-rabbit 2010-01-16 14:40:53 skomentuj (2) |
||||
|