Piss Boy


Nie jestem ślepy. Po prostu z jakiegoś powodu nie chcę otworzyć oczu. Na wszystko przychodzi kiedyś czas. Na razie nie mogłem skorzystać z perspektywy, która roztacza przede mną paletę wyborów. To kwestia bazy danych, sumy odrębnych informacji o sobie samym, składających się na odrealnione ja. Określone ja, które dopuszcza jedne wzorce zachowań a inne odsyła w grubej kopercie z papieru czerpanego z czerwonym stemplem „odrzucone”. Niestety puki co robi to bez powiadamiania o czymkolwiek części świadomej. Umiem to kontrolować. Czasami.


To jak szkolenie parana bindu, dotyczące jednak umysłu nie mięśni. Przeszkodą są wyuczone odruchy, bezpieczne zachowania, ujęcia statyczne. Nie potrzebuje czasu, on będzie musiał przyjść mi z pomocą nieco później. Potrzebuję odpowiednio silnego bodźca.


To wszystko pięknie, wspaniale. Znowu zataczam krąg. Już widzę wyjścia, znalazłem ich setki. Ale coś jest nie tak bo nie potrafię wyjść. Myślenie, że posiadanie instrumentu, równoznaczne jest z byciem wirtuozem jest śmieszne. Jednak bez niego nawet dążenie do mistrzostwa jest niemożliwe.

Zdobycie go nie jest najłatwiejsze ale to początek.


Stara się wszystko podporządkować woli. Nie przyjmując do wiadomości argumentacji dowodzącej oczywistych błędów. Dane znów są sprzeczne, dokumentacje niekompletne. Zgubił się w gąszczu definicji, algorytmów mających dawać jasne odpowiedzi. Cień musi być palony umiejętnie. Szczątki, nierozrzucone popioły są jak niewyciągnięta kula infekująca ranę. Gangrena. Obetnij mu członki.


Czy anomalną budowę narządów odpowiedzialnych za postrzeganie można wykorzystać?



follow-the-white-rabbit 2010-10-27 02:50:41
skomentuj (9)