Sprzysiężenie osłów


Jak po piętnastu, długich latach można jeszcze nie nauczyć się kogoś na pamięć? Nie można! Są ludzie, którzy, po prostu w pewien naturalny sposób muszą mieć wrogów, czasem arcynienaturalnych. Czas jest spiralą, wszystko się powtarza tylko przedziały są większe i może właśnie dzięki temu, że udało mi się dojść do tego, jakże cudownie nowatorskiego inaczej, wniosku jakoś nie jestem specjalnie przejęty całą tą sytuacją, a przynajmniej mniej niż miało to miejsce zazwyczaj. Wszystko rozegra się według schematu, który sam kiedyś rozpisał i wróci do normy. Wkurwia mnie jedynie fakt, że kiedy miałem okazje się odwdzięczyć, nigdy tego nie robiłem. Cóż przyrodzona mi dobroć kiedyś mnie zgubi. Z drugiej strony może wystarczy poczekać. Na wszystko przychodzi kiedyś najodpowiedniejszy czas i miejsce.   

 

Śnię coraz częściej, coraz realniejsze i coraz dziwniejsze sny, których znaczeń nie rozumiem. Rzeczywistość spływa po mnie jak obfity deszcz a ja zamiast otworzyć usta i pić, uciekam szukając schronienia. Eliminuje powolutku kolejne elementy.

 

Myśli, które muszę wydalić przychodzą zawsze wtedy, gdy nie mam jak tego zrobić. Gdy tylko znajduje sposób znikają. Stoję na balkonie, palę camela i zastanawiam się nad dwoma rodzajami fajek. Tymi, które kończą się za szybko i zostaje po nich jakiś taki niedosyt i tymi, które się gasi w połowie. Moje myśli nie są ukierunkowane i do moich uszu dociera jakieś dziwne popiskiwanie, wydobywające się jakby z elektronicznego urządzenia. Zastanawiam się nad krystaliczną strukturą płatków śniegu. Mam nadzieję, że gdyby ktoś stał obok mnie też słyszałby to popiskiwanie. Obok mnie nie ma nikogo, więc ciężko jest zapytać. Pytam siebie, zastanawiam się czy naprawdę je słyszę i wtedy w końcu cichnie. Myślę o sprawach, które muszę dzisiaj zrobić a których zapewne nie uda mi się wykonać.

 

Chciałbym napisać powieść, która została by bestsellerem. Nagrać kawałek, który zmiażdżyłby wiodące nurty muzyczne. Namalować obraz, który dałby radę jeszcze czymś zaskoczyć. Napisać scenariusz, który… Wyreżyserować...

 

Myślę co zrobiłbym gdybym dowiedział się, że w moim ciele rozwija się rak. Że nie ma już szansy na wyleczenie, że są przerzuty i został mi miesiąc życia. Analizuje możliwości. Zastanawiam się też, jakie konsekwencje wyniknęłyby z sytuacji, w której z mojego życia znikają poszczególni ludzie. Tak niewiele się zmienia. Eliminuje sytuacje, w których bierze udział dana osoba z ogólnego schematu mojego tygodnia. Podsumowuję go bez nich i porównuję z rzeczywistym. Tak niewiele się zmienia. Wyobrażam sobie pogrzeb i zastanawiam się czy byłbym zaproszony na stypę i jakie byłoby na niej jedzenie. Zastanawiam się nad reakcjami innych występujących w tym samym środowisku, co ofiara osobników. Próbuję przeprowadzić symulację dalszych wydarzeń, szczególnie tych na które dana śmierć miała by największy wpływ.    



follow-the-white-rabbit 2010-01-24 18:07:17
skomentuj (3)