|
started coming on like leechesWszystko sprowadza się do pozornie pozbawionych wagi rozszczepień, niedomówień, nie do końca zakończeń. Na wszystko mogę sobie pozwolić, wiec na nic nie starcza, tylko robi się eteryczne, enigmatyczne, lotne i znika. Są jeszcze ciągle pola na których nie polegliśmy - polaroidy. Czarne kwadraty powoli klarujących się myśli porozrzucane w mojej głowie. Wyłaniające się nieskładne notatki chwil nieistotnych, gestów bez znaczenia. W centrum pokrętnych skojarzeń, zakręconych imaginacji i spirali przekrętów stoję ja. W dloni śrubokręt, rachityczne berło ośroconego, przez swe królestwo króla. Krążą. Widzę jak ich twarze krzywią się, zmieniają. Zaczynają przypominać moją własną. Obłęd nieświadomych naśladowców wypełnia wszystkie zwierciadła. Przestaje być pewny własnego odbicia, które może nie być już moją własnością, nie na wyłączność. Jak rozpoznać prekursora, jak sprawić aby był rozpoznawalny? Bo kim jest projektant, jak nie zlepkiem fragmentarycznych projektów swoich ojców? Gdy nowym zaczynamy nazywać stare, ustawione jedynie w niespotykanej dotąd kombinacji. Jak rozwinąć każde jedno, z niezliczonych ramion? Jak rozwinąc pierwsze z nich? follow-the-white-rabbit 2011-02-11 00:53:31 skomentuj (7) |
||||
|